Znajomość z cholerykiem

Zaloguj się:
Korzystasz bezpłatnie
Prawie 300 000 użytkowników Randki24.pl
Zarejestruj się w Randki24.pl
Weryfikujemy
wszystkie profile
Czytelnia randkowa - Znajomość z cholerykiem

Randka z cholerykiem


Agresywny mężczyzna, randka z cholerykiem
Ludzie są różni, dobrze o tym wiem, bo żyję nie od dziś.

Ale od początku. Jestem Bogna i postanowiłam opisać tu najgorszą randkę w moim życiu. Randka ta nauczyła mnie czegoś nowego, a mianowicie tego, że nigdy nie wiemy czego możemy spodziewać się po innych ludziach.

Miałam dwadzieścia parę lat i zainteresowały mnie portale randkowe. Długo się wahałam, w końcu zarejestrowałam się i założyłam profil na jednym z nich. Jakiś czas potem odezwał się do mnie Leszek. Przez internet kontaktowaliśmy się jakieś trzy tygodnie, po czym po raz pierwszy usłyszeliśmy się przez telefon.

Od samego początku Leszek robił bardzo dobre wrażenie. Już po kilku mailach wiedziałam, że jego życie nie należy do najłatwiejszych, a on odpowiedzialnie próbuje radzić sobie z tym, co niesie codzienność.

W końcu umówiliśmy się i spotkaliśmy w kawiarni. Spotkanie upłynęło bardzo miło, dostałam kwiaty, rozmawialiśmy o życiu, swoich pasjach i zainteresowaniach. Spodobał mi się i umówiliśmy się na następną randkę.

W mieście spotkaliśmy się jeszcze ze dwa razy, po czym był długi weekend i Leszek zaproponował wspólny wypad na Mazury. Zgodziłam się, bo w towarzystwie Leszka czułam się już bezpiecznie i pewnie.

Z Warszawy wyjechaliśmy autobusem, który niestety nie dojeżdżał do celu. Po drodze trzeba było się przesiąść i poczekać na autobus dojeżdżający do małej miejscowości.

Niewielki dworzec w Piszu był świadkiem pierwszego szoku i rozczarowania. W okienku przy kasie okazało się, że nie jest pewne czy dojedziemy do celu, bo autobus bez wolnych miejsc nie zatrzyma się i nie weźmie nikogo. Leszek, jakby coś w niego wstąpiło, zrobił pani dziką awanturę. Wykrzykiwał na cały dworzec, że co to ma być, że zrobi z tym porządek itp. Zszokowana, próbowałam go uspokoić po czym dałam za wygraną.

Do celu dojechaliśmy taksówką. Dni spędzone na Mazurach były prawdziwym koszmarem. Leszek kłócił się o pokój, dzbanek do herbaty, prysznic, no, dosłownie o wszystko. W końcu i do mnie zaczął mieć pretensję o to, że okazuję mu za mało zaufania.

Najgorsze było to, że wyjeżdżając z Warszawy naprawdę miałam ochotę na bliższy kontakt. Po serii awantur po prostu odechciało mi się bliskości. Odechciało mi się wszystkiego i w sobotę oświadczyłam, że wracam do stolicy. Leszek oczywiście wrócił ze mną. Ja hamowałam się, by nie ryczeć w autobusie.

Już wtedy zrozumiałam, że Leszek nie nadaje się do życia. Na krótką metę był miły, czarujący i odpowiedzialny. W dłuższym kontakcie okazał się nerwusem, z którym nie da się żyć. Ale najgorsze miałam wciąż przed sobą. Wiedziałam, że muszę powiedzieć mu prawdę, czyli to, że nie chcę się z nim dalej spotykać. Przeciąganie tej znajomości byłoby nieuczciwe.

Ostatnią i największą awanturę z Leszkiem przeżyłam na warszawskim dworcu autobusów dalekobieżnych. Zgodnie z moimi przewidywaniami, zapytał o kolejne spotkanie. Zgodnie z własnymi odczuciami, powiedziałam, że nie widzę możliwości żebyśmy byli parą. Możemy być znajomymi, ale parą nie. W odpowiedzi usłyszałam, że jestem podła, że go zwodziłam, że naciągnęłam go na wyjazd, wykorzystałam itp. Nawiasem mówiąc, każdy płacił za siebie, ale to nieistotny szczegół.

Tak oto wyglądała najgorsza randka, jaką przeżyłam. Sama nie wiem komu bardziej współczułam, sobie czy Leszkowi. Przypuszczam, że wszystkie znajomości Leszka kończą się w ten sposób. Próbuje być miły, ale usposobienie ma jakie ma i to go gubi. Mnie zgubiła naiwność i poczucie, że kilka spotkań pozwala poznać człowieka.
Ocena opisu: 1/5 (1 głos/ów)
Rodzaj: Moja najgorsza randka
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na Google Plus
Udostępnij:
  Napisz komentarz jako Gość (lub zaloguj się):
Komentarze:
Autor: Anonim   Data: 2015.07.19 16:54
Mam bardzo podobne doświadczenia. Jedno nawet z panem o tym samym imieniu. No cóż, dopiero sytuacje życiowe pokazują prawdziwy charakter. Przy kawie, w rozmowie telefonicznej łatwiej udawać kogoś innego. Pozdrawiam i życzę udanych randek!
W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Możesz samodzielnie zarządzać cookies i dokonać zmiany ustawień w swojej przeglądarce.
Więcej informacji znajdziesz na stronie cookies.