Czy ciche dni mają sens?

Zaloguj się:
Korzystasz bezpłatnie
Prawie 300 000 użytkowników Randki24.pl
Zarejestruj się w Randki24.pl
Weryfikujemy
wszystkie profile
Czytelnia randkowa - Czy ciche dni mają sens?

Ciche dni w związku


Pokłócona para
Ciche dni. Ciche dni, to nieco przestarzałe określenie na czas, w którym żyjący ze sobą ludzie przestają normalnie odzywać się do siebie. Określenie przestarzałe, ale świetnie oddające to, co dzieje się wówczas między nimi i jak się zachowują. Ciche dni pojawiają się w sytuacji konfliktu. Najczęściej są skutkiem kłótni lub sprzeczki. Pokłóceni, urażeni i obrażeni bliscy sobie ludzie, przestają się do siebie odzywać. Przestają się odzywać w sposób, w jaki robią to osoby, które się kochają, a więc z czułością, miłością i zrozumieniem. Nie rozmawiają ze sobą, lecz mówią do siebie. Ciche dni, to czas, w którym on i ona ograniczają się do służbowych komunikatów w stylu „idę do sklepu; wynieś śmieci; wrócę później”. Słowem, komunikacja między małżonkami lub inną parą ogranicza się do tego, co niezbędne do organizacji życia codziennego.

Czy ciche dni mają sens? Ten sposób na rozładowywanie napięć stosuje wiele małżeństw i par. Głównie jest on znany parom nieco starszym, choć te młodsze przejmują go od rodziców. Przejmują, bo to często jedyny sposób radzenia sobie z sytuacjami konfliktowymi, jaki obserwowali i jakiego się nauczyli. Metoda ta, choć wydaje się sprawdzona i skuteczna, tak naprawdę sensu nie ma! Na pozór służy ona zażegnaniu jakiejś gwałtownej wymiany zdań, kłótni lub sporu. Ale to tylko na pozór. W rzeczywistości jest nieuświadomionym sposobem karania drugiej strony za zaistniałą sytuację. Karą jest owo milczenie i zimny ton, z jakim wypowiada się służbowe komunikaty.

Dobro na krótką metę. Na krótką metę ciche dni są dobre. Ludzie zamykają się w sobie, uspokajają, ktoś komuś ustępuje, nie wraca się już do tego, co wywołało sprzeczkę i życie toczy się dalej. Można powiedzieć, że znów jest normalnie. Niby jest, a jednak nie jest. Jeśli zażegnana cichymi dniami kłótnia dotyczyła czegoś ważnego, za jakiś czas problem wróci ze zdwojoną siłą. Ileś razy da się go załatwić w ten sposób, ale nie nazwany, nie przepracowany i nierozwiązany może w końcu doprowadzić do rozpadu związku. Ciche dni, to pozorne dobro, ponieważ to, co dzieje się w tym czasie rani obie strony. Bo jak nie ma ranić fakt, że kochający mąż i żona odwracają się do siebie plecami, mówią półsłówkami albo przez kogoś. Najgorszą formą tej strategii jest wciąganie w nią dzieci i mówienie np. „powiedz tacie, że…; spytaj mamy czy…,„powiedz mamie żeby…”.

Problem cichych dni. Największym problemem cichych dni jest to, że nie są jedynie zaprzestaniem rozmów o danej sprawie. Milczenie na jakiś temat byłoby znośne. Cały problem jednak w tym, że milczenie to dotyczy wszystkiego, a także przesycone jest złością, wrogością i chęcią ukarania drugiej strony. Jest również zaburzeniem całej komunikacji między dwojgiem ludzi. Na dłuższą metę nikt nie wytrzymuje takiego sposobu porozumiewania się. No właśnie: rozwiązaniem cichych dni jest moment, w którym mniej odporna strona nie wytrzymuje i wyciąga rękę. Druga godzi się z satysfakcją, że nie ona się ugięła.

Jeśli nie ciche dni, to co? Ciche dni nie są żadnym rozwiązaniem sytuacji konfliktowych. Co więcej, powtarzanie ich wielokrotnie sprawia, że konflikt narasta. Narasta w głębi i pewnego dnia może rozsadzić związek od środka. Co więc robić, gdy nie wiemy jak rozmawiać na dany temat? W tym, że nie wiemy nie ma nic złego. Niewłaściwe jest to, że o tym nie mówimy. Istnieją sytuacje, które budzą tak silne emocje, że wolimy zamilknąć niż powiedzieć coś, czego będziemy żałować Bywa i tak, że czujemy się przez kogoś do tego stopnia nie rozumiani, że dalsza rozmowa wydaje się bezsensowna. Co wtedy? Wtedy najlepiej wprost powiedzieć co czujemy. Zaproponować przemyślenie tematu i odłożenie rozmowy na później. Po wstępnej wymianie zdań i stanowisk, jest duża szansa, że każda ze stron nieco inaczej spojrzy na problem. Nie trzeba wszystkiego ustalać, załatwiać i rozwiązywać od razu. To nic, że nie umiemy szybko i sprawnie rozwiązywać wielu życiowych kwestii. Mamy prawo nie umieć i otwarcie o tym mówić. Złowrogim milczeniem, udawaniem że sprawy nie ma nie tylko nie zdziałamy nic dobrego, ale stopniowo zniszczymy serdeczną więź z ukochaną osobą.

Autor: Małgorzata Gruszka psycholog

Zobacz również:
Związek na odległość, czy to ma sens?
Mieszane związki - za i przeciw
Ocena artykułu: 0/5 (0 głos/ów)
Rodzaj: Poradnik randkowy
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na Google Plus
Udostępnij:
  Napisz komentarz jako Gość (lub zaloguj się):
W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Możesz samodzielnie zarządzać cookies i dokonać zmiany ustawień w swojej przeglądarce.
Więcej informacji znajdziesz na stronie cookies.